Dobra,przybyłam z rozdziałem,półki mam kompa postaram się dodawać codziennie
proszę was dodawajcie komentarze,nawet anonimowo hejtujcie ale ucieszy mnie fakt,że mam komentarze to tylko 60 sekund nawe mniej prosze was mam prawie 50 wejsc prosze
I nagle.....
walnęłam w coś,a raczej kogoś....
gdzie się wybierasz?!-spytał....
Harry,już (ja )nie żyje...-pomyślałam
Lily spytałem się-powiedział...zły,spokojnym tonem??
j-j-a-a ch-chcia-ał-ła-m-m pó-pójś-ć-ć do-do-toalety-wyjąkałam cicho
Lils popatrz na mnie-powiedział tonem,bez sprzeciwu
podniósł mój podbródek boisz się-powiedział
ni-nie-e-e-wyjąkałam
Lils przecież widzę-powiedział.........z rozbawieniem
wziął mnie za rękę i poszedł...gdzieś
zeszliśmy na dół..zaprowadził mnie do łazienki i zacząl całować mnie całować
Harry,przestań-powiedziałam
nie,wiem,że chciałaś uciec
zbladłam
ja nie...-zaczęłam się tłumaczyć,ale przerwał mi pocałunkiem,wział do kabin i rozebrał mnie,
wziął mnie za pośladki i wszedł we mnie szybko,boleśnie i brutalnie
Harry-jęknęłam
widzisz,podoba ci się to-powiedział a następnie jęknął
nie,chcę,żeby mi się to podobało-powiedziałam
Już chcesz szybciej-powiedział
nie-powiedziałam,a on przyśpieszył
do szliśmy razem Harry zaczął mnie ubierać a na koniec mnie pocałował
poszliśmy do jakiejś łazienki wyglądała tak:
rozebrał mnie ponownie,wszedł ze mną pod prysznic zaczął mnie myc
sama umiem się myc-warkęłam\
cicho-powiedział chłodno\\
masz humorki,co ty masz okres-powiedziałam z rozbawieniem...zanim ugryzłam się w język
chcesz umrzeć Lils..-pomyślałam
Harry się spiął
powtórz to-powiedział,jakby,wzrok zabijał to bym miała pogrzeb
głuchy jesteś,uszy się myje a nie wietrzy-warknęłam,znowu ugryź się w język-zapamiętać
Harry pchną mnie na szybkę prysznica wziął mocno i boleśnie moje pośladki do góry i wszedł we mnie mocno i pchał góra i dół mocno łzy po policzkach mi leciały ....
pójść mnie krzyknęłam-wziął moją koszulkę i włożył mi ją do buzi nie wyparzonej buzi
po chyba setnym pchnięciu mnie wyszedł zemnie,uprzednio spuszczając się we mnie.
Pocałował mnie,chciał wsadzić mi język,ale ja się nie dam,Złapał mnie za pośladki,pisnęłam,wykorzystał to wsunął język do mojego gardła a ja to DEBILKA,DEBilka odzwzajęmniłam.Potem mnie obrócił do siebie plecami
co chcesz zrobić-spytałam z przerażeniem
kara-wyszeptał mi do ucha
pocierał mój pośladek,a po chwil wymierzył mocny klaps na poją pupę pisnęłam z przerarzenia
zatkał mi ponownie usta klaps,klaps,klaps,klaps
CZY,KLAPS.BĘDZIESZ,KLAPS,MNIE,KLAPS,OBRAŻAĆ.KLAPS,KLAPS?-SPYTAŁ SIĘ MNIE POMIĘDZY BOLEŚNYMI KLAPSAMI
NI-NI-E-E-WYJĄKAŁAM CICHO POMIĘDZY SZLOCHEM
TO DOBRZE KSIĘŻNICZKO-CHOĆ WZIĄŁ RECZNIK OBWIĄZAŁ MNIE NIM I WCIĄGNĄŁ do garderoby
założ to:
zaraz przyjdę,żadnych ucieczek,jasne,bo twój sexi tyłeczek będzie obolały Bardzo OBolały-powiedział z dociskiem na odstatnie słowo wyszedł.Ubrałam się a wrogu dostrzegłam glany ubrałam je
ubrałam je wszedł Harry podszedł do mnie i mnie pocałował
chcesz zrobić fryzurę i makijaż--spytał...miłym tonem??
tak-powiedziałam cicho
pociągnął mnie lustra
proszę,zrób sobie jaką chcesz-powiedział po czym...mnie przytulił???
dziękuję -odparłam
stanęłam przed lustrem wysuszyłam włosy,dyskretnie spojrzałam na Harrego był oparty o faRMUGĘ patrzył się na mnie
CZEGO MASZ GLANY NA SOBIE-pisnął lekko wkurzony
załóż obcasy-dodał\
nie-powiedziałam,śmiało
słucham-powiedział
nie założę bo jak ktoś będzie się przystawiać do mnie to go kopnę w jaja-powiedziałam
nie-fuknął
Harry przestań,jak sam powiedziałeś jestem wasza,więc muszę się bronić tak:?-powiedziałam podchodząc do niego i robiąc kółka na jego wyrzeźbionym,umięśnionym torsie..stop!Lily co ty pieprzysz jebnięta jesteś,i te słodkie dołeczki awwww stop debilko walnij się z liścia ty chyba musisz znmienić dilera,nie musisz MASZ zmienić-pomyślałam
Dobra niech ci będzie-powiedział,po czym mnie pocałował
zrobiłam fryzurę:
makijaż
Harry podał mi jakąś kardkę
ZASADY-W DOMU I NA IMPREZACH
1.TRZYMASZ SIĘ NAS
2..NIE MOŻESZ RUSZAĆ SIĘ BEZ NAS,LUB JEDNEGO Z NAS
3.NIE OBRAŻAJ NAS,NIE PRZEKLINAJ,MÓW DO NAS MIŁYM TONEM
4.ŻADNYCH UCIECZEK
5.OCIERANIE,FILTROWANIA,Z KIMŚ INNYM NIŻ MY
rozumiesz-powiedział Harry
tak-powiedziałam przytuliłam Hazze mój plan się rozpoczą-pomyślałam
chodź skarbie do samochodu
weszliśmy ruszyliśmy do clubu
usiądź skarbie na kolanach-powiedział Hazza,w tym momęcie poczułam jak ktoś gładzie mnie po pośladkach.Posłusznie usiadłam na kolana Hazzy
przytulił mnie mocno
wtuliłam się w jego tors,w rzeczywistości miałam ochotę się porzygać
jesteśmy-krzyknał Louis z przodu wysiedliśmy i poszliśmy Zayn pociągnął mnie do baru zamówił mi drinka
pij-powiedział\
nie chce-powiedziałam mu-pij-powiedział
nie mogę-rzekłam
czego,pomóc ci spytał
nie,jakby Hazuś nie dał mi lekarswt to bym mogła-powiedziałam
aha dobra,to masz cole-podał mi szklankę
chodź tańczyć pociągnął mnie do tańca tańczyliśmy
odbijany-powiedział Liam
złapał mnie za pośladki i wyszeptał
chodź bzykać się-wyszeptał do mojego ucha
nie-powiedziałam
chodź,zresztą jesteś nasza więc mogę-powiedział i pociągnął mnie w tłum by przejść zapewne do łazienek
wyrwałam się i wmieszałam w tłum teraz albo nigdy-pomyślałam
zobaczyłam bar a przy barze stał Harry i Zayn popatrzyli na mnie wkurwi a ja szybko wybiegłam do wyjścio-wejścia pobiegłam do taksówek
proszę jechać -powiedziałam
gdzie-powiedział starszy pan ok 55 pogodnym tonem
na Strange balt 55-odparłam (nazwa wymyślona xD)
jesteśmy-powiedział
może pan poczekać chwilę
tak-odparł
po tym jak zapłaciłam poszłam z moją BFF do salonu opowiedziałam jej była w szoku zjadłyśmy kolację
dała mi ciuchy do spania
poszłyśmy spać o 5:30 obudziłyśmy się
słuchaj Lily jest sprawa,powiedział BARDZO poważnie
no słucham-odparłam
wyjeżdżam do Polski mam tam babcię jest chora
tak mi przykro,nie martw się masz mnie rodziców kiedy lecisz??-spytałam
dzisiaj o 17:00 mam samolot
oj,pojedziesz ze mną do domu ??
jasne chodź
masz-rzuciła mi ciuchy
włosy rozpuściłam po 15 minutach byłyśmy w domu
poszłam do rodziców
co ty tu robisz ,zwalaj z mojego domu-ryknał ojciec
nie jesteś naszą córką-powiedziała matka jak by od niechcenia
jak to???-powiedziałam
normalnie,ojciec mieszka w Polsce a z matką to nwm-powiedział ojciec
pakuj się i spierdalaj dał mi kase
ile ???-spytałam
10 tys,nie chcemy cb w naszym życiu-powiedziała matka
dobra -powiedziałam
weszłąm na górę
spakowałam nie które rzeczy do plecka
oni tu idą,wyłaź przez okno-powiedziała mi
dobra-odparłam
wyszłam przez okno......
mamy rozdział,przepraszam,że tak długo komętujcie proszę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz