***
Gdy doszłam do domu to myślałam,że zdechnę tam pod wycieraczką.Weszłam po cichu do domu i reszkami sił doczłapałam do pokoju a potem do łazienki.Tam wyjełam żyletkę i zrobiłam mocne cięcie i spadłam na podłogę i nic ciemność ból odchodził.
~perspektywa Liama~
Siedzieliśmy z chłopakami u Harrego w pokoju myśląc kiedy Lily przyjdzie.Usłyszeliśmy huk z pokoju obok,czyli u Lily pobiegłem tam a za mną Harry jak i chłopcy.Z jej ręki lała się krew a jej twarz miała odcisk ręki i siniaki.
-Niall dzwoń po karetkę-powiedziałem do bmondyna gdy zobaczyłem,że jej puls słabnie.Ręcznikiem zatamowałe krwawienie
*****
Siedzimy tutaj w szpitalu 35 minut i nic wzieli ją na salę.Harry płacze,Lou go pociesza,Zayn i Niall siedzą i tępo patrzą na podłogę
-Kto z państwa jest rodziną-spytał się lekarz
-Ja-powiedziałem drżącym głosem.
-Proszę do mojego gabinetu-powiedział patrząc na chłopców
-Nie,proszę mówić przy nich-powiedziałem
-No dobrze więc pani Lily straciła krew oraz została zgwałcona brutalnie,sniaki się zagoją po paru dniach,powinny.Jak narazie jest w śpiączce bądźmy w dobrej myśli-powiedział i poklepał nas po ramieniu i odszedł.
-To nie możliwe-szepną Niall i wyszedł tak poprostu
-Pójdę z nim pogadać-powiedział Zayn
~ 2DNI PÓŹNIEJ,DALEJ PERSPEKTYWA LIAMA~
Kazałem chłopcom jechać do domu to Harry nie chciał,ale siłą zaciągneli go do auta.
Kochał ją,a ona jego,widziałem w jej oczach ból jak przyszła do salonu a potem do garażu.Złapałem jej małą dłoń i zacząłem zataczać kółeczka i nagle ona się poruszyła.Odrazu wstałem i poszedłem po lekarza.
~Perspektywa Lily~
Zamrugałam pare razy za nim przyzwyczaiłam się do światła szpitalnego.Do sali wszedł lekarz,bałam się,że on też będzie chciał mnie zgwałcić.
-Dzień Dobry jestem lekarzem,jak się pani czuje?-spytał się mnie i podszedł do mnie i chciał mnie dodknąć,ale się odsunełam.
-Spokojnie chce,panią tylko zbadać-powiedział i powoli wyciągnął do mnie rękę
-N-nie ch-ch-cę pro-proszę-szepnełam a po moich policzkach lały się łzy.
-Spokojnie nic ci nie zrobię-powiedział i się cofnął.
Minęło jakieś 10-15 mimut a do sali weszła jakaś pani na około 30-35 lat
-Cześć nazywam się Natalia i jestem lelarzem i psychologiem-powiedziała
-Dasz się zbadać,nic ci nie zrobobię-powiedziała i się uśmiechneła się do mnie sympatycznie a ja pokiwałam głową na ,,tak"
Po tym jak mnie zbadała to usiadła na krzesło.
-Powiesz co się stało,wiem,że to ciężkie ale mi możesz zaufać nic ci nie zrobię-powiedziała
Siedziałam cicho zastanawiając się czy jej zaufać i doszłam do wniosku,że jej powiem
-Ja byłam na imprezie po wyścigach,a potem poszłam ze znajomymi na imprezę.Oni się upili a ja nic nie piłam-mówiłam roztrzęsionym głosem zrobiłam chwilę przerwy i zaczęłam.
-Wyszłam,żeby się przewietrzyć a potem poczułam czyjeś ręce zaciągnął mnie do ciemnej alejki a potem kazał robić różne obrzydliwe rzeczy,a na sam koniec...-powiedziałam i zaczęłam płakać
-Już ciiii nic ci nie grozi,spokojnie tutaj jesteś bezpieczna spokojnie cichutko-mówiła kołysząc mnie w ramionach
-Dasz radę dokączyć-spytała się,dalej trzymając mnie w ramionach
-Chcę żeby był tu Harry-powiedziałam
-Dobrze zadzwonie do niego już ciiii,tylko postaraj się powiedzieć co było dalej-powiedział dalej trzymając mnie w ramionach
-I potem ubrał mnie i wyszeptał do ucha ,,Następny raz będzie lepszy i kolejny,kolejny" a potem znikł.Doszłam do domu resztkami sił a potem już nie pamiętam,chce żeby był tu Harry mój Harry-powiedziałam i mówiłam cały czas,że chce żeby był tu Harry mój Harry
~Perspektywa Liama~
Siedziałem i czekałem aż lekarka i psycholog w jednym wyjdą.
-Jej stan jest ciężki-powiedział,gdy z tamtąd wyszła
-Potrzebuje miłości,i wsparcia jak każda ofiara gwałtu-powiedziała
-Jestem jej prawnym opiekunem, rodzice zgineli w wypadku-powuedziałem
-Przykro mi,a i jeszcze Lily mówiła,że chce żeby był tu Harry,on może się okazać dla niej największym wsparciem.Przyjdę wieczorem,a Lily zasnęła-powiedziała i odeszła
***
15 Minut później przyjechali chłopcy i siedzieliśmy na krzesełkach.
-Harry ta lekarka powiedziała,że to ty możesz być dla niej największ wsparciem,więc idź tam -powiedziałem a on nic nie mówiąc wstał i wszedł do sali gdzie leżała Lily.
------
No mamy rozdział 20 :) pisany na telefonie przepraszam za błędy... Następny MOŻE BĘDZIE WE WTOREK.Przepraszam ale internet.i
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz